ZACZEKAJ!

Dziś możesz zacząć ZA DARMO!

Pomogę Ci zgubić pierwsze 5 kg.  Zapisz się, jeśli chcesz otrzymywać pyszne przepisy, praktyczne porady i inne fajne rzeczy e-mailem! Zapisując się na newsletter akceptujesz naszą politykę prywatności

privacy Szanujemy Twoją prywatność. Nigdy nie wysyłamy spamu.

5 Produktów, których nie możesz jeść, jeśli chcesz schudnąć

  • sztuczne słodziki
  • kostki rosołowe i ziarenka smaku
  • margaryna
  • sok pomarańczowy
  • chleb pszenny, nawet ten pełnoziarnisty i graham

Pewnie teraz myślisz, że zwariowałam, „co ona plecie?”. Przecież to są zdrowe produkty, wspomagające odchudzanie.

Jeśli tak, to koniecznie czytaj do końca, bo zmieni to Twój sposób myślenia o jedzeniu. Tym bardziej, jeśli jesz te produkty i masz nadwagę albo kłopoty ze zdrowiem.

Jaką wspólną cechę mają te wszystkie produkty?

Oczywiście, wszystkie są reklamowane jako zdrowe i sprzyjające utrzymaniu prawidłowej wagi. To jednak kłamstwo. Tak naprawdę, jeśli chcesz schudnąć i cieszyć się wspaniałą figurą przez całe życie, to właśnie tych produktów powinnaś unikać jak ognia.

Sztuczne słodziki - jak sama nazwa wskazuje, są sztuczne!

Mimo to, ludzie litrami piją kawę, herbatę z aspartamem, sacharyną i innymi świństwami. Jedzą jogurty z tymi słodzikami, piją soki, napoje z tym sztucznym cukrem. Musisz sobie uświadomić, że to wszystko to substancje przemysłowo wytwarzane w fabrykach.

Czy myślałaś kiedyś, jaki one mają wpływ na Twoje ciało?

Jesteśmy przecież ludźmi, a nie robotami. Czy wiesz, że nasz organizm nie jest w stanie strawić tych chemikaliów? Nasze organizmy trawią tylko prawdziwe, naturalne jedzenie. Do tego jesteśmy przystosowani. Tych chemikaliów nie możemy strawić i niestety nie możemy też ich wydalić, odkładają się one w komórkach tłuszczowych na całym ciele. Im więcej sztucznych związków chemicznych w diecie, tym organizm odkłada więcej tłuszczu.

To taka zależność.

Widzisz tę fałdkę wokół swojej talii? Tam właśnie magazynujesz te wszystkie związki chemiczne…albo fałdka pod Twoim ramieniem - dokładnie to samo. To jest ten tłuszcz, w którym odkładane są chemikalia, te sztuczne dodatki do jedzenia. Masz problem z dopięciem spodni, to właśnie przez te sztuczne związki chemiczne.

Pozwól, że się przedstawię...

Nazywam się Kasia Gurbacka i już za chwilę opowiem Ci o kostkach rosołowych, margarynie, pełnoziarnistym chlebie i soku pomarańczowym, które na wzór amerykański wciska nam się na śniadanie, promując to jako zdrowe jedzenie (osobiście nie znam szczupłej amerykańskiej rodziny, tylko same otyłe).

Ale zanim do tego przejdziemy, to chcę Ci jeszcze powiedzieć o tym, jak możesz pozbyć się tych obwisłych fałdek z brzucha, pupy, ud, rąk czy karku, a nawet zmniejszyć zbyt obfite piersi.

Jestem dyplomowanym dietetykiem, propagatorką zdrowego odżywiania i pomagam ludziom schudnąć już od ponad 15 lat. Muszę Ci wyznać, że żadna z osób, które w ciągu tych lat ze mną schudła, nigdy nie jadła tych 5 „dobrych na odchudzanie”, jak twierdzą reklamy, a tak naprawdę powodujących nadwagę produktów.

Sztuczne słodziki - już sama nazwa mówi nam wszystko...

Ale co np. a co np. z maggi albo kostkami rosołowymi?

Czy wiesz, że jednym z ich głównych składników jest często MSG, czyli glutaminian sodu. Działa on jak wzmacniacz smaku i dzięki niemu jedzenie smakuje lepiej. Pewnie myślisz: "tak, tak, najlepiej to nic nie jeść", ale czy wiesz, że glutaminian sodu, jest neurotoksyną, która uszkadza komórki mózgowe? Może ona tak podniecić komórki mózgowe, że te dosłownie eksplodują i umierają…to naprawdę poważna sprawa.

Oprócz tego, że powoduje to nieodwracalne szkody w mózgu, to jeszcze uszkadza oczy, powoduje bóle głowy, zmęczenie, dezorientację, depresję, pocenie się, a nawet bóle w klatce piersiowej.

Najbardziej narażone są jednak dzieci, u których mózg nie jest jeszcze w pełni rozwinięty. Utrudnia to uczenie się i zapamiętywanie, co w przyszłości może znacznie pogorszyć start w dorosłe życie i znalezienie dobrej pracy.

Często jest tak, że producenci ukrywają obecność glutaminianu sodu w produktach, w rzeczywistości może być on zawarty w pewnych składnikach, wymienionych na opakowaniu. Czerwona lampka powinna zapalić Ci się przy tych składnikach wymienionych na opakowaniu:

  • żelatynie
  • hydrolizowanym białku roślinnym (HVP)
  • ekstrakcie drożdżowym
  • słodzie jęczmiennym
  • ryżu brązowym

 

Uwierz mi, gdyby w tych wszystkich gotowych produktach nie było  polepszaczy smaku, konserwantów, barwników, cukru, to założę się, że nie dałoby się tego przełknąć.

A skoro mówimy o jedzeniu, które nie wygląda i nie smakuje jak jedzenie, to weźmy pod lupę np. margarynę. Tak samo jak sztuczne słodziki są sztuczne, tak samo, to coś, co ma udawać masło - jest sztucznym masłem, pełnym tych samych chemikaliów, które uniemożliwiają Ci pozbycie się tego okropnego tłuszczu.

Najlepsze jest jednak to, że tak naprawdę możesz, a nawet powinnaś jeść prawdziwe masło. Nie tylko dlatego, że jest bardzo smaczne, ale także dlatego, że jest dokładnie takim rodzajem naturalnego tłuszczu, który jest niezbędny, aby przyspieszyć metabolizm. Dzięki niemu Twój organizm, przez cały dzień będzie bardziej efektywnie spalał nadmiar tłuszczu.

Kolejny produkt, który najlepiej oddać swojemu najgorszemu wrogowi to...

 ...oczywiście cukier. Nadmierne spożycie cukru i produktów bogatych w cukier, obok tych sztucznych składników, może mieć naprawdę tragiczne skutki, jeśli chodzi o Twoją wagę, a przede wszystkim o zdrowie. Wiem, że
wiele z was, nie wyobraża sobie życia bez słodkości
, ale pomyśl tylko...

...sok pomarańczowy i napoje gazowane zawierają prawie tyle samo cukru. Jeżeli poziom cukru w twojej krwi gwałtownie wzrasta, to twój organizm natychmiast zaczyna odkładać tłuszcz. Ale o tym za chwilę.

 

 

Czy zdajesz sobie sprawę, co jeszcze ukrywa się w kartonie z sokiem pomarańczowym?

Na pewno już się domyślasz. Oczywiście, to chemia.

Nie ma mowy, aby jakikolwiek kupny sok, czy to ze szklanej butelki czy z kartonu, można było przechowywać tak długo, aby się nie popsuł. Zresztą zrób test. Wyciśnij sok z pomarańczy, przelej do słoika i zobacz, ile postoi…na pewno o wiele krócej niż ten kupny. Zobacz na opakowaniu, jaki ma długi termin ważności…

Pomyśl jak długo może leżeć np. jabłko, zanim zacznie się psuć? Już po dwóch dniach skórka zaczyna się marszczyć. Wiesz, gdybyś dodała tylko trochę konserwantów i sztucznych barwników, to jestem pewna, że będzie mogło przeżyć nawet Ciebie.

Nie zapomnij, by zrezygnować z...

No i ostatni produkt. To może być dla Ciebie prawdziwy szok, ale powiem szczerze, że jeśli przestaniesz go jeść, to nagroda, jaką otrzymasz, może być przewspaniała.

Po pierwsze…pewnie się domyślasz, co to za produkt. Jest on pełen tych samych chemikaliów, które sprawiają, że długo jest świeży, pachnie nieziemsko, świetnie smakuje i jeszcze lepiej wygląda.

Po drugie pszenica, z której jest zrobiony, nie jest niestety tym samym zbożem, co kilkanaście lat temu. Podobnie jak sztuczne słodziki i podrobione masło jest kolejnym produktem wytworzonym w laboratorium. Niestety, pszenica została tak zmodyfikowana, że żaden produkt z niej wykonany nie jest prawdziwym jedzeniem. Nawet jeśli w swoim składzie ma tylko mąkę bez żadnych konserwantów, polepszaczy smaku i barwników.

Po trzecie, musisz wiedzieć, że kiedy jesz produkty z pszenicy, to Twój organizm od razu zamienia ją na cukier i tak samo jak w przypadku soku, bardzo szybko podnosi cukier we krwi i od razu zaczyna się odkładanie tłuszczu, którego tak bardzo trudno się pozbyć.

A po czwarte, okazuje się, że pszenica ma silne właściwości zapalne. Powoduje ona stany zapalne wewnątrz Twojego organizmu, wokół najważniejszych organów wewnętrznych. Przez te stany zapalne, Twoje organy nie funkcjonują prawidłowo.

Chodzi mi oczywiście o chleb!

Teraz gdy już wiesz, co powinnaś wyeliminować ze swojej diety, dam Ci jeszcze kilka wskazówek na temat tego, jakie produkty możesz jeść i w jaki sposób pomogą Ci one spalać tłuszcz szybko i łatwo. Bez głodowania, umartwiania się, bez cudownych proszków, tabletek czy dziwnych diet.

Ten sposób odchudzania, który stworzyłam, pomógł już setkom kobiet z całego świata. I możesz być pewna, że to nie są oklepane wiadomości powtarzane na forach internetowych czy płatnych artykułach sponsorowanych i gazetach dla kobiet

Słuchaj…

jeśli chcesz schudnąć 5 kg, to uważaj…
jeśli chcesz schudnąć 10 kg albo więcej, to uważaj jeszcze bardziej…

Jeśli próbowałaś się odchudzać i Ci nie wyszło, to pewnie wiesz, że to ogromnie zniechęcające.

Doskonale Cię rozumiem, bo sama przez to przeszłam.

Chcę abyś wiedziała, że jest PROSTE rozwiązanie, które działa na KAŻDEGO!

Dzisiaj zdradzę Ci moją unikalną strategię, ten sam 3 stopniowy sposób odchudzania, dzięki któremu sama schudłam 20 kg i utrzymuję prawidłową wagę już ponad 15 lat i to nawet po 2 ciążach, mając niedoczynność tarczycy, Hashimoto i tarczycę wielkości fasoli.

Naprawdę bardzo w to wierzę, że powinnam dzielić się tym prostym sposobem ze wszystkimi, którzy mają problem ze schudnięciem i naprawdę chcą to zmienić. Ważne jest to, że
pierwsze efekty są widoczne prawie natychmiast. Możesz osiągnąć efekty jak te wszystkie osoby, które już zastosowały mój 3 stopniowy sposób.

Za chwilę dokładnie pokażę CI jak to działa.

Najpierw jednak opowiem Ci historię Basi, jednej z moich najbardziej „sceptycznie” nastawionych klientek.

Jej historia jest podobna do setek innych przypadków, z którymi się zetknęłam sama, być może nawet jest podobna do Twojej? Nigdy nie zapomnę tej chwili, kiedy Basia weszła po raz pierwszy do mojego gabinetu. Wydawało jej się, że wie wszystko o odchudzaniu, że zna wszystkie odpowiedzi, że wie, co ma jeść itd. Niestety Basia zdążyła wypróbować na sobie już tyle różnych diet, że nie była już nawet w stanie policzyć, ile razy się odchudzała. Jak mówiła, była cały czas na diecie…

Zdarzało jej się nawet, że powtarzała tę samą dietę kilka razy z rzędu. Myślała, że wszystko już wie, jak schudnąć, ale nie mogła dojść do tego, dlaczego w jej przypadku efekty odchudzania znikały zawsze po kilku tygodniach. Mówiła: "Wiem, że kupuję tylko zdrowe produkty, ponieważ uważnie czytam etykiety. Wiem, że ćwiczenia kardio są bardzo ważne. Wiem, że muszę liczyć kalorie, bo muszę jeść jak najmniej, aby schudnąć” Ale potem mówiła: "Nieważne, co robię, waga zawsze po jakimś czasie wraca na miejsce, albo starzeję się i mój metabolizm zwalnia i to naturalne…Dlaczego wszyscy wkoło chudną, tylko nie ja!"

 

 

Czy na tym polega problem? Co w takim razie robię ŹLE? - pytała zrozpaczona Basia

Tak jak bardzo wiele klientek, z którymi pracowałam, Basia próbowała zmienić tylko jeden z elementów całej układanki, ale to nigdy nie dawało spodziewanych rezultatów. Po jakimś czasie znowu zjawiała się w moim gabinecie całkowicie przerażona i załamana. Doskonale rozumiem, jakie to jest kuszące. Wystarczy uwierzyć w któryś z tych modnych i szybkich sposobów …

Kiedyś sama miałam nadwagę i to aż...

...20 kg, nie mogłam poczuć się komfortowo we własnym ciele i nienawidziłam tego, że nie mogę dobrze wyglądać w żadnym ubraniu .

Czułam się beznadziejnie, szczególnie latem… Wtedy każda obietnica łatwego i szybkiego ratunku wydawała mi się odpowiednią drogą do wyjścia z tego okropnego stanu. Dokładnie to właśnie działo się z Basią. Widzisz, ta nadwaga wpędziła ją w depresję. Źle się czuła nawet wśród swoich znajomych, rodziny…nawet własnego męża. Okropnie się czuła we wszystkich swoich ubraniach. Niechętnie wychodziła z domu. Wydawało jej się, że każdy się na nią gapi, bo jest gruba.

Myślała, ze inni uważają ją za grubą leniwą babę.

W czasie pierwszej wizyty dokładnie przeanalizowałyśmy jej historię odchudzania, była to bardzo długa historia. Na początku schudła kilka kilogramów na popularnej diecie wysokobiałkowej
Wiesz o co chodzi -„wystarczy, że przestaniesz jeść węglowodany to, na pewno schudniesz”. Wydaje się łatwe i proste - prawda? No niezupełnie tak. Nie jedz owoców, nie jedz warzyw, nie jedz chleba, nie jedz makaronu, nie jedz pizzy, nie jedz czekolady. Czuła się tak okropnie po tym, jak zrezygnowała ze wszystkich ulubionych posiłków, że ta dieta nie mogła trwać zbyt długo.

Nie daj sobie wmówić, że wystarczy trochę poćwiczyć,
kluczem do sukcesu jest odpowiednia dieta!

Potem omówiłyśmy jej doświadczenia z treningami.

Basia zaczęła ćwiczyć po tym, jak jedna z koleżanek powiedziała - „wystarczy, że zaczniesz się ruszać”. Super- pomyślała sobie i kupiła karnet na cały rok. Postanowiła, że codziennie będzie ćwiczyć co najmniej przez godzinę. Basia co miesiąc wydawała kilkaset złotych na karnet, osobistego trenera, strój do ćwiczeń, odżywki itd. Zapisywała się na wszystkie zajęcia: zumbę, fatburn, TBC, pilates…na bieżni chodziła zawsze dłużej niż 40 minut, spróbowała wszystkiego.

To musiało być wyczerpujące. Jednak mimo tych wszystkich wysiłków wskazówka na wadze zamiast opaść, poszła jeszcze w górę.  Jej mięśnie zaczęły rosnąć, a ilość tłuszczu pozostała bez zmian. Drogi karnet okazał się jedynie stratą pieniędzy. Jako dietetyk i były sportowiec powiedziałam wtedy Basi, że jedyna skuteczna formuła odchudzania to tylko 20% ćwiczeń i aż 80 % właściwego jedzenia.

 

 

Kiedy Basia wylewała siódme poty na siłowni, to robiła tylko 20 % tego, co powinna zrobić. Zupełnie zaniedbała pozostałe 80 % -które przyniosłoby jej najwięcej efektów, to zostało zupełnie, całkowicie pominięte. Oczywiście -regularne ćwiczenia są bardzo zdrowe i przynoszą mnóstwo korzyści, ale jeśli chcesz schudnąć i na tym zależy Ci najbardziej, to naprawdę powinnaś się skoncentrować na tym, co jesz.

Nie musisz się torturować dietami "oczyszczającymi"!

Następna próba Basi to było 30-dniowe oczyszczanie sokami warzywnymi. To był sposób ekstremalny, ale miała wesele w rodzinie i bardzo zależało jej na tym, aby szybko zgubić chociaż kilka kilogramów. Nie chciała znowu wyróżniać się na zdjęciach jako najgrubszy członek rodziny. Chciała się wtopić w tłum, nie chciała znowu być osądzana, krytykowana i nie chciała już wysłuchiwać tych wszystkich dobrych rad.

Od razu domyśliłam się, co wyszło z tego „oczyszczania”. Basia mówiła, że było to okropne doświadczenie i to nie tylko dla niej, ale też dla wszystkich wokół. To był prawdziwy koszmar. Przewlekłe zmęczenie, okropny nastrój, prześladujący głód i obezwładniająca chęć zjedzenia czegokolwiek, oby dużo. Nie udało jej się wytrzymać nawet tygodnia, zanim się poddała.  Niestety, to nie była ostatnia próba Basi.

 

 

Liczenie kalorii nie rozwiąże Twoich problemów

Postanowiła, że zacznie skrupulatnie liczyć kalorie. Liczyła dokładnie kalorie w każdym zjedzonym posiłku. Aby sobie ułatwić życie - przygotowywała sobie sama przekąski - po 100 kcal każda. Udało jej się schudnąć 7 kg i była nawet całkiem z siebie zadowolona. Problem polegał na tym, że to liczenie kalorii było bardzo czasochłonne, a najgorsze było to, że gdy musiała zjeść poza domem, wybierała się do restauracji lub do znajomych, to prawie nic nie jadła, bo nie umiała określić, ile kalorii ma na talerzu.

Wszyscy doskonale bawili się przy stole, a ona walczyła z głodem. W końcu zaczęły pojawiać się „zachcianki”. Myślała sobie: "kurde, przecież w końcu udało mi się sporo schudnąć, mogę sobie teraz pozwolić na jakieś małe odstępstwo". Tak jak większość osób stosujących restrykcyjne diety, rezultaty Basi nie trwały długo. Z czasem jedno odstępstwo od diety zamieniało się w cały dzień odstępstw, a potem cały tydzień odstępstw, no i z czasem Basia znowu musiała wciągać brzuch, aby zapiąć spódnicę czy spodnie, coraz bardziej obciągać koszule, a nowe ubrania robiły się coraz ciaśniejsze.

 

 

Historia Basi nie jest wcale wyjątkowa, słyszę tego typu historie codziennie!

Czy wiesz, że 95 % osób stosujących dietę, nie tylko wraca po pewnym czasie do wagi wyjściowej, ale tyje nawet więcej niż przed rozpoczęciem diety? To znaczy, że tylko tym 5 % osób stosujących restrykcyjne, nieracjonalne diety, udaje się schudnąć na stałe. Jak dla mnie 5 % prawdopodobieństwo sukcesu jest za małe i nie napawa optymizmem. Z powodu tych wszystkich niepowodzeń Basia była nastawiona bardzo sceptycznie do wszystkich nowości.

Zrozumiałam, że jeśli chcę nakłonić ją do zastosowania mojego systemu, tego samego, który pomógł już tylu innym osobom schudnąć raz na zawsze - musiałam udowodnić, że te odchudzające triki, które do tej pory stosowała, tak naprawdę tylko jej szkodziły.

 

 

Idealna okazja nadarzyła się, kiedy tłumaczyłam Basi, że kalorie nie mają aż tak wielkiego znaczenia i że radzę jej, aby już więcej tak ich obsesyjnie nie liczyła. Basia otworzyła usta ze zdziwienia i była w szoku, że radzę jej, aby zostawiła swój kalkulator w domu i dała sobie spokój z tymi kaloriami. Powiedziała tylko: „Kaśka-przecież liczenie kalorii działa za każdym razem”. Wtedy już było dla mnie oczywiste, jak bardzo Basia miała wyprany mózg przez przemysł dietetyczny. Pomyślałam, że jeżeli liczenie kalorii działa „za każdym razem”, to czemu nie możesz schudnąć Basiu. Tyjesz znowu, jak tylko przestaniesz je liczyć i potem znowu musisz się odchudzać.

Dowiedz się, jak uniknąć efektu jojo!

To jest dokładnie definicja tego, jak działa efekt jojo. Chudniesz, potem tyjesz jeszcze więcej, znowu stosujesz dietę, chudniesz i potem tyjesz jeszcze bardziej, a Twoje poczucie porażki i frustracja są coraz większe. Potem musisz znowu zebrać wszystkie swoje siły i odwagę, aby spróbować zacząć od początku raz jeszcze-ale ten etap może trwać wiele lat… Wiedziałam w tym momencie, że Basia musi zobaczyć na własne oczy rezultaty, o których jej opowiadałam, aby uwierzyć, że to ma sens. Nic bardziej jej nie przekona jak dowód, który sama zobaczy w lustrze.

Poprosiłam ją więc, aby każdego dnia dokładnie notowała wszystko, co zjadła. To, co znalazło się na tej liście: Okazało się, że każdego dnia jadła takie rzeczy jak zupka na kostce rosołowej, przekąski pakowane po 100 kalorii, dietetyczne posiłki, serki light, jogurty i tym podobne rzeczy, które je większość odchudzających się osób. W ciągu dnia zjadała średnio 1500 kalorii i była dumna z siebie, że udaje jej się jeść poniżej 2000 kalorii dziennie.

Zapytałam, czy zechciałaby spróbować tylko przez 1 tydzień, jeść to co jej zaproponuję. Posiłki, które zleciłam Basi wg. mojego planu wyglądał mnie więcej tak:

  • płatki zbożowe,
  • migdały,
  • miód,
  • mleko orzechowe,
  • soczysty cheeseburger,
  • szarlotka z lodami,
  • od czasu do czasu kawałek schabowego.

Zgodnie z tym planem Basia miała zjadać około 2000 kalorii dziennie i była z tego powodu przerażona. Spojrzała na ten plan posiłków i powiedziała, że to jest za dużo jedzenia - znowu się roztyję. Oczywiście, spodziewałam się takiej reakcji, wiedząc, że do tej pory liczyła kalorie, ale to wcale nie znaczy, że miała rację. Nie mówię o tym, że możesz pozwolić sobie na zupełny brak jakiejkolwiek kontroli nad ilością spożywanego jedzenia, ale liczenie kalorii nie da Ci długotrwałych efektów, bo nikt nie jest niewolnikiem jedzenia. Jedzenie ma być przyjemnością.

Choć widziałam jej minę, Baśka zgodziła się jeść przez tydzień, zgodnie z tym pysznym planem i poszła do domu. Zrezygnowała z liczenia kalorii. Po tygodniu znowu zjawiła się w moim gabinecie, tym razem była super zadowolona. Nie tylko zgubiła 2 kg, ale nie czuła się tak „napuchnięta” jak wcześniej. Wszystko dzięki temu, że jadła to, co jej rozpisałam. Basia nie musiała liczyć kalorii i czuła się przez cały czas wspaniale.

Wydaje się to niemożliwe, że schudła po tym, jak zaczęła więcej jeść?

Byłam bardzo poruszona tym sukcesem Basi, ale wcale nie byłam zdziwiona. Bo wiem, że tak to działa. Basia schudła spożywając więcej kalorii, ponieważ kalorie, które spożywamy, nie są równe kaloriom które spalamy. Stara szkoła dietetyczna uczy nas o bilansie kalorycznym.

Według tej szkoły, aby schudnąć, musimy spalać więcej kalorii niż spożywamy. Niestety, to jest całkowity NONSENS, przez który tak wiele osób koncentruje się na liczeniu kalorii i przez to liczenie kalorii ich odchudzanie kończy się całkowitą klapą. Pozwól, że dam Ci ten sam przykład, który dałam Basi. Dałam jej muffinka z owocami, który miał 100 kalorii i banana.

Zapytałam ją, który z tych produktów bardziej sprzyja odchudzaniu?

Dała mi oczywistą odpowiedź, że banan to lepszy wybór niż muffinek. Kiedy jej powiedziałam, że banan ma więcej kalorii niż to ciastko, natychmiast zmieniła zdanie i powiedziała, że jednak wybrałaby muffinka. Intuicja jednak, ciągle podpowiadała jej, że jednak lepiej wziąć banana. I miała całkowitą rację.

Dlaczego?

Najważniejsza jest nie ilość kalorii, ale to, co Twój organizm zrobi z pożywieniem, które zjadasz

Banan to naturalny owoc bez żadnych dodatków, takich jak cukier czy konserwanty. Takie jedzenie twój organizm natychmiast prawidłowo identyfikuje, łatwo trawi, odpowiednio rozprowadza składnik odżywcze, poprawia swoje funkcjonowanie i dzięki temu wszystkiemu przyspiesza metabolizm. Działa prawidłowo.

Muffinek i to nieważne, że ma tylko 100 kalorii jest pełny przeróżnych dodatków: cukru, aby lepiej nam smakował, konserwantów, aby mógł dłużej poleżeć, i całą listę chemicznych dodatków, które powodują, że ładnie wygląda i że całość smakuje tak, jak powinien smakować zdrowy naturalny posiłek. Jak tylko przełkniesz odrobinę tej chemicznej mikstury, twój organizm natychmiast zaczyna grę w zgadywanki. Co to jest? Jak mam to strawić? Jak tym wzmocnić moje organy? Jakie składniki odżywcze mogę z tego wykorzystać?

Niestety, po krótkiej chwili Twój organizm musi się poddać, ponieważ w tej grze zawsze przegrywa. Nie zna tych produktów i nie może ich „spalić”. Te produkty to nie jest prawdziwe jedzenie. Twoje ciało nie ma z niego żadnego pożytku.

Co się dzieje ze sztucznymi składnikami?
Wchodzą Ci w boczki!

Ponieważ Twój system trawienny nie ma pojęcia, co zrobić z tym „tajemniczym” pokarmem, który nie jest dla niego jedzeniem, to po prostu odkłada go w postaci tłuszczu. Jak nieproszony gość, który zbyt długo się zasiedział. Szczególnie w tych miejscach, gdzie jest wyjątkowo niechciany, czyli na brzuchu, na biodrach i na udach.

Prawdziwym powodem, przez który tak wiele osób jest otyłych i nie może schudnąć, jest to, że jedzą te naładowane chemią produkty, reklamowane często jako „lekkie, odchudzające, light” i polecane w tych wszystkich modnych, ale niezbyt zdrowych dietach. Tak zwane zdrowe przekąski, posiłki do odgrzania w kuchence mikrofalowej, odchudzające koktajle i szejki, mrożone przekąski, batoniki z granoli z etykietami, na których przeczytasz „light”, „zdrowe”, "0 kalorii”, „low fat”, „naturalne”, czy „idealny początek dnia”.

 

 

Nie winię Basi za to, że dała się zwieść. Wszyscy nabraliśmy się na te marketingowe sztuczki i przez to z czasem stajemy się coraz grubsi i schorowani. Na etykiecie jest napisane, że to „zdrowe”, więc na pewno tak jest. Przecież są przepisy prawne, które zabraniają podawania fałszywych informacji na etykietach i reklamowania szkodliwych produktów- PRAWDA?

Nie daj się nabrać na "dietetyczne" produkty!

Tymczasem, jest zupełnie inaczej. Pracując w zawodzie dietetyka nauczyłam się, że korporacje produkujące żywność nie cofną się przed niczym, aby sprzedać swoje produkty. Wyolbrzymiają ich działanie, tworzą nowe mody i trendy, wymyślają chwytliwe hasła, manipulują nami tak, abyśmy myśleli, że ich produkty są zdrowe. Namawiam Cię gorąco do tego, abyś tę samą zasadę wprowadziła w swojej kuchni. Weź swoją ulubioną paczkę przekąsek albo ulubionego batonika z granolą, serek, krakersy i przeczytaj na głos listę składników i sprawdź, czy będziesz czuła się tak samo, jak czuła się Basia.

Dobra. Basia zjawiła się u mnie po kolejnym tygodniu, schudła kolejne 2,5 kilograma, w spodniach miała pasek zapięty na 3 dziurkę, a bluzka, w której była ostatnio, wyglądała jak po starszej siostrze. Niektórzy z jej znajomych zauważyli różnicę i to nie tylko różnicę w jej wyglądzie, ale zauważyli, że jest jakby bardziej szczęśliwa.

Ciągle ją pytali, jak ty to robisz - wyglądasz super. Baśka, oczywiście, była zadowolona, że w końcu wie, co robić, aby waga spadała - miała prawdziwy plan, który nie był zbyt skomplikowany, restrykcyjny czy mówiąc wprost zwyczajnie głupi.

 

 

 

To była dla niej wielka sprawa. W tym momencie Basia wiedziała już, że aby schudnąć nie wystarczy wcale spalać więcej kalorii niż się ich zjada i czuła wielką ulgę, że nie musi już więcej liczyć kalorii. Przestała jeść przetworzone produkty, nawet te, o których myślała że są zdrowe.

Tłuszcz po prostu zniknął!

Nawet jej skóra zrobiła się jędrniejsza, ubrania zrobiły się bardzo luźne, a gdzie nie zaszła, każdy mówił, że schudła i wygląda superowo!

Basia schudła, ale musiała jeszcze zrozumieć, dlaczego tak się stało, aby ponownie nie przytyć

Basia przeszła długą drogę, ale chciałam pokazać jej jeszcze jedno, aby naprawdę zrozumiała co spowodowało, że miała te wspaniałe efekty. To podstawa mojej strategii odchudzania, dzięki której schudły już tysiące osób.

Oparta jest na jednym bardzo ważnym hormonie, który jest odpowiedzialny za odkładanie się tłuszczu. Jest wiele hormonów, które odgrywają jakąś rolę w utrzymaniu wagi np. leptyna i grelina,  ale powiedziałam Basi, że jest tylko jeden hormon, którego działanie musisz zrozumieć i że jedzenie w ten sposób, aby ten hormon był cały czas aktywny, jest jedynym sposobem na schudnięcie.

Ten hormon to insulina.

To była ta informacja, której Basia potrzebowała, aby uświadomić sobie, że jedzenie odpowiednio zbilansowanych posiłków jest odpowiedzią na szybkie schudnięcie bez specjalnych wyrzeczeń. Wszystko sprowadza się do poziomu cukru we krwi. Wyjaśniłam jej, dlaczego utrzymanie stabilnego poziomu cukru we krwi jest absolutnie krytyczne w odchudzaniu i utrzymaniu prawidłowej wagi przez lata.

Basia schudła, ale musiała jeszcze zrozumieć dlaczego tak się stało, aby ponownie nie przytyć

Widzisz - jak tylko zjesz, któryś z produktów z oryginalnej listy Basi, Twój poziom cukru we krwi gwałtownie się podnosi. Twój organizm natychmiast odpowiada, wydzielając insulinę, która obniża poziom cukru w Twojej krwi do bezpiecznego poziomu, mniej więcej między 60 a 100.

Ale czasem, kiedy zjesz niewłaściwy produkt, Twój organizm wydziela zbyt wiele insuliny obniżając poziom cukru we krwi niebezpiecznie nisko. Dlaczego ten proces przeszkadza w odchudzaniu? Problem polega na tym, że insulina jest hormonem magazynującym tłuszcz. Za każdym razem, kiedy zostaje wydzielona, Twój organizm odkłada tłuszcz…a to na pewno nie jest to o czym marzysz?

Kiedy Twój organizm wydziela zbyt wiele insuliny, to nie tylko robisz się grubsza, ale też robisz się natychmiast głodna, czujesz się ospała i zła. To sprawia, że naturalną reakcją jest zjedzenie czegoś, co szybko wyrówna poziom cukru we krwi, a Ty najczęściej sięgasz po coś słodkiego i przetworzonego (np.ciastko, paluszki, kawę z mlekiem i cukrem)

I ten okropny cykl się toczy i toczy w nieskończoność, a Ty z miesiąca na miesiąc, z roku na rok jesteś szersza… Teraz Basia już rozumie, że dzięki jedzeniu odpowiednich, spalających tłuszcz posiłków przez cały czas utrzymuje swój poziom cukru na stałym poziomie, w strefie spalania tłuszczu.

W końcu Basia poczuła się wspaniale!

Basia wróciła  do mojego gabinetu po kolejnym tygodniu i widać było kolejne efekty. Nie tylko to, że schudła kolejne 1,5 kg, ale nadal czuła się wspaniale. Jej mąż
zauważył, jak zmienia się jej ciało, a ona uwielbiała, jak teraz na nią patrzył!
Basia wyznała mi nawet, że jest między nimi, jak zaraz po ślubie, po prostu zakochane ptaszki. Wyrzuciła do kosza wyszczuplające pasy i gorsety. Szerokie bluzki i obszerne sukienki.

I tak naprawdę, po raz pierwszy od bardzo dawna poczuła się dobrze we własnym ciele.

Co się teraz dzieje z Basią?

Kiedy do mnie przyszła, nosiła rozmiar 46/48. Teraz skurczyła się do rozmiaru 36 i straciła 30 kg w ciągu 8 miesięcy.

Zmniejszyła swoje rozmiary i zmieniła się z całkowitej sceptyczki w fanatyczkę tej metody odchudzania- wszystkim opowiada o tym, czego się nauczyła ode mnie. Wszystko, czego potrzebowała to: właściwych informacji i wskazówek, dobrego jadłospisu, przepisów i mojego wsparcia. To wszystko zapewniło jej takie efekty. Postanowiłam opowiedzieć Ci historię Basi ponieważ wiem, że TY też, możesz mieć te same efekty, jakie miała ona, dzięki zastosowaniu mojej 3 stopniowej metody.

Po tym jak zobaczyła,  jak wspaniałe rezultaty mają moi klienci, zrozumiałam, że muszę opowiedzieć o tym prostym sposobie tylu ludziom, ilu tylko zdołam. Dlatego postanowiłam udostępnić mój sposób wszystkim chętnym na całym świecie (bo mam nawet klientki z Australii, Afryki i Ameryki) i poświęciłam na to 100% mojego czasu i energii. To wszystko działa jak w zegarku, dzięki Diecie VENUS

Sukces Basi może z łatwością powtórzyć każdy, bo tak naprawdę wystarczy, że zastosuje te 3 proste kroki Diety VENUS

Po tym, jak pomogłam już ponad 5 tysiącom osób zastosować Dietę Venus, udało mi się tak udoskonalić ten sposób, abyś także Ty mogła pozbyć się niechcianego tłuszczu i cieszyć się efektami, na których tak bardzo Ci zależy.

Pierwszy krok to już właściwie znasz, bo przecież wiesz, jak go zrobiłam z Basią.

Pamiętasz ten plan posiłków, który dałam jej na 2 pierwsze tygodnie? Ten dzięki, któremu schudła 4,5 kg w ciągu 14 dni?

Nazwałam go 14-dniowym super przyspieszonym planem posiłków. Jest on tak zaprojektowany, aby oczyścić Twoje ciało ze szkodliwych substancji nagromadzonych przez niewłaściwe jedzenie i pomóc CI szybko przestawić organizm na właściwy sposób pobierania i wchłaniania składników odżywczych, a także spalania tego tłuszczu, którego się dorobiłaś, jedząc nieodpowiednie produkty.

Każdy z posiłków, który dostaniesz, jest tak skomponowany, aby przez cały dzień wspomagać spalanie tłuszczu.

Ta kompozycja posiłków jest bardzo ważna, ponieważ zawiera także słodkie przekąski, które jednak nie powodują nadmiernego wzrostu cukru we krwi, a wręcz pomagają utrzymać go w strefie spalania tłuszczu.

Oto kilka niesamowitych efektów, jakie mieli ludzie po pierwszych 14 dniach stosowania Diety VENUS. Po pierwszych 2 tygodniach będziesz już:

  • czuć się lżejsza
  • mniej wzdęta
  • bardziej szczęśliwa
  • całkowicie najedzona

Ale najlepsze dopiero się zaczyna. W drugim kroku nauczę Cię, jak na stałe wprowadzić Twój metabolizm w strefę spalania tłuszczu. Dowiesz się, ile powinnaś jeść bez żadnego liczenia kalorii. Które produkty są dla Ciebie dobre i będą podtrzymywać wysokie obroty metabolizmu. I to wszystko bez żadnych specjalnych czy trudnych do zdobycia składników. Nie musisz kupować żadnych odżywek, szejków ani innych dziwnych wynalazków…

Ale zaczekaj, za chwilę otrzymasz jeszcze więcej

Za chwilę będzie jeszcze lepiej...

Krok 3 to absolutnie najlepsza i szczerze mówiąc najsmaczniejsza część Diety VENUS. To właśnie na tym etapie Basia rozwinęła skrzydła, a kilogramy ciągle spadały. Nadal możesz zapraszać przyjaciół na jedzenie, możesz sama jeść na mieście i w restauracjach albo nawet chodzić na imprezy do innych. Nadal możesz jeść wszystko, co lubisz i chudnąć każdego dnia.

W dodatku uwolnię Cię od gotowania na tzw. „dwa gary”, bo to, co Ci zaproponuję, absolutnie będzie smakować całej rodzinie.
Pamiętasz jak wcześniej wspomniałam o tym, że 95 % odchudzających się osób, po tym jak trochę schudnie, tyje znowu, czasem nawet dużo więcej?

Jeśli i Ty znalazłaś się wśród tej grupy osób, to raczej już Ci się to więcej nie zdarzy. Kilogramy, które zgubisz w ciągu fazy 1 i 2 Diety VENUS odejdą w zapomnienie na zawsze.

3 krok Diety VENUS to dożywotni dostęp do setek banalnie prostych przepisów. Można powiedzieć, że będą to przepisy dopasowane do potrzeb Twojego organizmu.

Wiem, że nie każdy ma czas i pieniądze, aby umawiać się na wizyty z dietetykiem. Za każdym razem jechać, pytać i tłumaczyć się, dlatego zadałam sobie pytanie, jak to dobrze rozwiązać, tak, aby każdy mój klient miał  odpowiednie wsparcie. Jak mogę pomóc każdej Kasi, Ani, Bartkowi, Marcinowi czy Jasi?

Praca indywidualna jest możliwa z bardzo małą ilością osób. Nawet grupowe wykłady to wciąż małe grono chętnych, którym mogłabym pomóc i przekazać moją wiedzę i doświadczenie.

Najlepsze, co mogłam wymyślić, to zamknąć gabinet i stworzyć program, który będzie dokładnie tym, co dostaniesz w gabinecie, tylko w wersji bardzo wygodnej, bo bez wychodzenia z domu i płacenia za wizyty.

Chcę abyś miała te same rezultaty, a nawet lepsze niż Basia, tylko dzięki jedzeniu odpowiednich produktów w odpowiednich kombinacjach, dopasowanych do Twojego metabolizmu.

3 stopniowy program, który przygotowałam nazywa się Dieta VENUS ponieważ  chcę, abyś wyglądała jak bogini. To  sprawdzona metoda, taka, która da Ci natychmiastowe efekty, którymi będziesz się chwalić przed wszystkim znajomymi.

Znajdziesz tu wszystko, co stosowała Basia, aby pozbyć się kilogramów tłuszczu:

  • kompletny podręcznik Diety VENUS
  • 14 dniowy jadłospis przyspieszonego odchudzania
  • ułożony pod Ciebie jadłospis na kolejne tygodnie, który będziesz mogła dowolnie zmieniać i dopasowywać do swoich potrzeb
  • otrzymasz też listę zakupów, z którą będziesz mogła pójść do sklepu i kupić wszystko, czego potrzebujesz, aby schudnąć
  • otrzymasz też specjalny notatnik do zapisywania uwag, postępów i wskazówek oraz setki przepisów, które będziesz mogła stosować
  • otrzymasz dokładnie to samo co Basia, której dzięki Diecie VENUS udało się pozbyć kilogramów tłuszczu
  • dodatkowe niespodzianki, które umilą Ci odchudzanie

Chciałabym, abyś miała ciało takie, na jakie zasługujesz, i o jakim marzysz...

po to, aby czerpać z życia garściami, dlatego postanowiłam, że Dieta VENUS będzie w cenie dostępnej dla każdego.

Jako dyplomowany dietetyk od moich prywatnych klientów za godzinę konsultacji biorę 150 złotych. Za przygotowywanie jednego indywidualnego jadłospisu od 350 złotych, kolejne wizyty są po 100 złotych.
Dobrze wiem, że nie każdy może sobie na to pozwolić, nie każdy ma w swoim zasięgu dietetyka, któremu może zaufać no i nie każdy może co tydzień przyjeżdżać na wizyty.

Ty oczywiście, nie będziesz musiała płacić nawet połowy takich pieniędzy. Za chwilę zdradzę Ci wszystkie szczegóły mojej propozycji, ale zanim to zrobię, chciałabym abyś zdała sobie sprawę z czegoś, co jest naprawdę krytyczne jeśli chodzi o Twoje odchudzanie.

Bardzo mi zależy na tym, abyś miała te same efekty co Basia, a ponieważ wiem, że aby to odchudzanie było skuteczne, potrzebny jest Ci kontakt z doświadczonym ekspertem, takim jak ja, który da Ci nie tylko jadłospisy, nie tylko przepisy… Dlatego dam Ci też specjalny, bezpłatny bonus o wartości ponad 600 złotych.

Tym bonusem jest Społeczność VENUS, czyli nieograniczony dostęp i członkostwo bez żadnych dodatkowych opłat do mnie i współpracujących ze mną doświadczonych dietetyków, którzy wiedzą absolutnie wszystko o Diecie VENUS i skutecznym odchudzaniu.

Pamiętaj, że czekamy tu na Ciebie, aby pomóc Ci w odchudzaniu, wspierać Cię i motywować, po to, abyś w końcu schudła, już na zawsze! Chcę powiedzieć nawet więcej, czekają na Ciebie inni członkowie naszej Społeczności Venus, którzy wzajemnie się wspierają i motywują do działania - wtedy, kiedy najbardziej będziesz tego potrzebować. Najcudowniejsze w tym wszystkim jest to, że aby to zrobić, nie musisz nawet wychodzić z domu. Umawiać się na wizytę, jechać i tracić połowę dnia. Twoje dożywotnie członkostwo daje Ci dostęp do specjalistów 24 godziny na dobę.

Musisz wiedzieć o tym, że naukowo udowodniono, że osoby, które odchudzają się w grupach, mają nawet 3 razy większe szanse, że schudną, niż wtedy, gdy robią to same. Dlatego korzystając z darmowego członkostwa w Społeczności VENUS, potrajasz swoją szansę na schudnięcie i utrzymanie wagi. Zawsze masz pod ręką przyjaciółkę lub przyjaciela, który podobnie jak ja będzie gotowy Cię wspierać, pocieszać a nawet opierniczać, jeśli będziesz tego potrzebować.

Już dzisiaj zacznij Dietę Venus i ciesz się dożywotnim dostępem do Społeczności VENUS!

To wszystko prawie za darmo!

Basia i ja spędziłyśmy razem 12 indywidualnych sesji za około 1250 zł, plus 2 indywidualne jadłospisy za 700 złotych. Wiedziałam, że to dla Basi całkiem spore obciążenie finansowe, ale wiedziałam też, że po tych wszystkich nieudanych próbach odchudzania, ona potrzebuje pomocy.

Więc, aby jej pomóc, odbyłam z nią 3 wizyty zupełnie bezpłatnie.

Na szczęście udało mi się tak dopracować program Venus, aby cena nie była przeszkodą dla nikogo. Dlatego, nie będziesz musiała zapłacić nawet połowy tego, co płaciła Basia.

Pewnie sobie myślisz, jak można tyle zapłacić za odchudzanie? Ale zastanów się raz jeszcze. Baśka zainwestowała w siebie, wydała swoje oszczędności, po to, aby lepiej wyglądać i żyć długo i zdrowo. Powiedziała mi nawet, że tych pieniędzy i tak nie zabierze ze sobą do grobu. Wolała więc zrobić z nich pożytek i dzięki nim pożyć dłużej.

Pomyślałam sobie, fajnie byłoby, aby odchudzanie było proste i niedrogie, tak aby każdy, kto potrzebuje, mógł z niego skorzystać.  Postanowiłam więc obniżyć cenę o połowę mniej, niż zapłaciła Basia. Dzięki temu, Dieta VENUS, wraz z jadłospisami i dostępem do ekspertów i społeczności będzie kosztować tylko 975 złotych.

Choć po dłuższym zastanowieniu się uważam, że to nadal może być cena zaporowa, zbyt wysoka dla wielu osób. Ponieważ bardzo zależy mi na tym, abyś miała dostęp do mojej pomocy i wsparcia doświadczonych ekspertów, za Dietę VENUS nie zapłacisz nawet połowy tej sumy. Cała Twoja inwestycja w program, jadłospisy i pełen dostęp do naszej społeczności wyniesie tylko 199 złotych. Chyba zgodzisz się ze mną, że to naprawdę dobra oferta, warta swojej ceny. Jestem pewna, że już teraz jesteś gotowa, aby rozpocząć odchudzanie.

Choć cały czas myślę o tej cenie…która dla wielu osób może być nadal zbyt wysoka. Dlatego zamierzam złożyć Ci jeszcze lepszą ofertę, tak abyś mogła z niej skorzystać.

Postanowiłam, że zrezygnuję ze wszystkich dodatkowych kosztów takich jak magazynowanie, pakowanie, przesyłka, a nawet drogi marketing i udostępnię Dietę VENUS, także dostęp do Społeczności  VENUS dla każdego, z każdego miejsca na świecie, gdzie masz dostęp do internetu. Więc nie będziesz musiała zapłacić nawet tych 199 złotych.

Osoby, takie jak Ty, które to widzą i czytają tę stronę, otrzymają  natychmiastowy dostęp do wszystkich materiałów, jadłospisów, informacji, narzędzi, a także do społeczności za jednorazową opłatę 97 złotych.

Ta maleńka inwestycja to mniej niż wydajesz np. na śmieciowe jedzenie, karton papierosów, piwo czy inne niezdrowe jedzenie, które tylko Ci szkodzi.

Całkowity dostęp do diety Venus tylko za 97zł!

Ale to jeszcze nie wszystko, co otrzymasz. Pamiętasz, jak wspomniałam o specjalnej niespodziance? Ponieważ zawsze dotrzymuję słowa, to dostaniesz, dodatkowo oprócz tych przepisów dostępnych w programie Venus zupełnie za darmo specjalnie przygotowaną wersję przepisów na słodkie desery. Będziesz mogła je jeść i to będzie w 100% zgodne z zasadami Diety VENUS.

Bardzo bym chciała, aby tym razem udało Ci się schudnąć na zawsze. Wiem też, że wiele osób, które są na diecie, mają czasem takie poczucie straty np. że nie mogą jeść słodyczy. A ja nie zamierzam Cię niczego pozbawiać, dlatego otrzymasz ode mnie 25 przepisów na desery, w tym: przepisy na kruche ciasteczka, szarlotkę, sernik, a nawet pyszną w-zetkę.

Możesz jeść wszystko, nawet słodycze, pod warunkiem, że masz odpowiedni przepis, który nie zahamuje Twojego odchudzania. Przepisy na dozwolone desery są dostępne za darmo razem  Dietą VENUS, dzisiaj i jedynie przez tę stronę.

Pewnie trochę się wahasz, bo nie wierzysz, że możesz schudnąć. Ja to rozumiem. Tak samo było z Basią. Zanim trafiła do mnie, wydała dużo pieniędzy na tabletki, suplementy, trenerów i przypadkowe diety. Ponieważ twoje zadowolenie jest dla mnie najważniejsze, to chcę Ci pokazać, jak bardzo wierzę w to, że Ci się uda i osiągniesz rezultaty, które są możliwe do osiągnięcia, dzięki Diecie VENUS. Masz moją 100% gwarancję zwrotu pieniędzy, jeśli uznasz, że to, co otrzymałaś, nie jest warte tego, co Ci obiecałam lub jeśli nie będziesz zadowolona z rezultatów, wystarczy, że napiszesz do mojego biura w ciągu następnych 30 dni i otrzymasz całkowity zwrot 97 zł.

To oznacza, że masz cały miesiąc na wypróbowanie tego programu bez ponoszenia jakiegokolwiek ryzyka. Daję Ci tę gwarancję z całą odpowiedzialnością za własne słowa ponieważ widziałam na własne oczy, jakie rezultaty miała Basia, ja sama i setki innych osób korzystających z mojego programu. Mam dla Ciebie coś jeszcze, coś, co jest warte 1950 złotych, a ja w ramach tej jednorazowej opłaty 97 złotych, zamierzam dać Ci to zupełnie za darmo.

Specjalnie dla Ciebie, prezent warty 1950zł!

Otrzymasz całkowicie za darmo, w prezencie, dodatkowe 1 członkostwo w Diecie VENUS.

Możesz je podarować komu tylko zechcesz. Jeśli twój mąż, ktoś z Twojej rodziny, znajomych czy koleżanek z pracy może na tym skorzystać, to zaproś go do wypróbowania Diety VENUS. Po tym, jak już się do nas zapiszesz, a nawet po tym, jak sama wypróbujesz Dietę VENUS, możesz przekazać drugie członkostwo wybranej osobie i razem z nią będziesz na prostej drodze do wymarzonej szczupłej sylwetki.

Ty i Twoja towarzyszka lub towarzysz, którym może być Twoja przyjaciółka, współmałżonek lub członek rodziny, otrzymacie natychmiast dostęp do całego programu, tak abyście oboje mogli osiągnąć swoją idealną wagę w najłatwiejszy możliwy sposób. Więc aktywuj swój dostęp do programu i zacznij już dzisiaj. Zacznij obserwować fenomenalne zmiany zachodzące w Twoim organizmie już w ciągu pierwszych 7 dni.

A kiedy tylko zechcesz teraz, za tydzień, albo za miesiąc, podziel się darmowym dostępem do Diety VENUS z osobą, którą kochasz i na której Ci zależy.

To takie proste!

Kliknij w przycisk z napisem Już dziś zacznij Dietę Venus! i odbierz wszystko, co jest Ci potrzebne, aby zmienić swoje ciało i swoje życie już teraz.

Dostaniesz dostęp do wszystkich narzędzi, kompletny łatwy do wydrukowania podręcznik, notatnik sukcesu, dopasowany jadłospis, ponad 200 przepisów i wsparcie specjalistów, zawsze, gdy tylko będziesz go potrzebować. Dodatkowo dodaje pełne członkostwo w naszej Społeczności VENUS i przepisy na desery jako darmowe bonusy razem z dodatkowym dostępem dla drugiej osoby, abyś nigdy nie była sama (pamiętasz, że w grupie zawsze raźniej). Te wszystkie wspaniałe narzędzia otrzymasz za jednorazową, niewysoką opłatę 97 zł i to nie jest opłata miesięczna tylko jednorazowa.

Płacisz raz i nigdy więcej za dożywotni dostęp!

Chcę, żebyś w końcu mogła spojrzeć w lustro z dumą i zadowoleniem!

Teraz już, wiesz dlaczego wszystko, co robiłaś do tej pory nie działało. Jeśli nadal będziesz stosowała te same bezsensowne diety i sposoby, to będziesz nadal odczuwać tę samą frustrację, tę samą desperację i ten sam żal, że nie możesz schudnąć.

Chciałabym abyś wyobraziła sobie tę chwilę kiedy spojrzysz w lustro i nie masz już ani kilograma zbędnego tłuszczu. Osoba, która patrzy na Ciebie z lustra, ma płaski brzuch, talię i uśmiecha się sama do siebie, bo jest zadowolona. Możesz w końcu nosić ubrania, które lubisz, pokazywać się publicznie bez poczucia, że jesteś oceniana i czuć się tak seksownie jak nigdy do tej pory. W końcu stałaś się taka, jaką zawsze chciałaś być przez cały ten czas. Będziesz najlepszą wersją samej siebie i to jest to, czego chcę dla Ciebie. Narzędzia dostępne w Diecie VENUS umożliwią Ci odzyskanie kontroli nad swoim życiem -  tak, abyś mogła mieć wszystko o czym marzysz.

Kliknij w guzik poniżej i zacznij  natychmiast Dietę VENUS. Pamiętaj, ta oferta na dodatkowy darmowy dostęp dla drugiej osoby nie będzie dostępna zbyt długo, więc jeśli chciałabyś komuś zrobić wspaniały prezent lub chciałabyś, aby ktoś, na kim CI zależy dołączył do Ciebie i towarzyszył CI w tej podróży, to właśnie teraz nadszedł czas, aby aktywować swój dostęp do Diety VENUS. I oczywiście nie zapomnij o mojej 30 dniowej gwarancji zwrotu kosztów.

Jestem tak, pewna że Dieta VENUS zadziała na każdego, kto chce zmienić swoje życie, że oddaję Ci dostęp do niej bez żadnego ryzyka z Twojej strony.

Nie masz nic do stracenia oprócz wagi i tłuszczu i nie mogę się już doczekać, kiedy zobaczę, jak to robisz. Chciałabym zakończyć ten tekst, dziękując Basi za to, że tak wiele mnie nauczyła o tym, czego naprawdę potrzebują osoby które chcą schudnąć. Cieszę się, że Basia pozwoliła mi opowiedzieć swoją historię, abyś i Ty skończyła z tym ciągłym byciem na diecie, chudnięciem i tyciem kilka razy w ciągu roku.

Dziękuję Ci też, że przeczytałaś ten tekst oraz historię Basi. Moją pasją jest pomaganie ludziom w odchudzaniu i zmienianiu ich życia na lepsze. Więc bez względu na to, czy zdecydujesz się rozpocząć dziś Dietę VENUS  czy też nie, to mam nadzieję, że udało Ci się chociaż trochę dowiedzieć czegoś wartościowego z tej historii Basi i że będziesz mogła to wprowadzić i zastosować u siebie, aby spełnić swoje marzenia i schudnąć już na zawsze.

money back logo

Moja gwarancja

Nie podejmujesz żadnego ryzyka. Dostajesz 90-dniową gwarancję na zwrot twoich pieniędzy. Jeżeli z jakiegoś powodu, nie będziesz zadowolona z zakupu diety Venus daj mi tylko znać. Twoja satysfakcja jest dla mnie najważniejsza.

Katarzyna Gurbacka
specjalista dietetyk
Ekspert ds. zdrowego żywienia

Masz pytania?
Znajdziesz mnie tutaj:
Blog: http://gurbacka.pl
Facebook: http://www.facebook.com/KatarzynaGurbacka

PS PRZECZYTAJ CO SĄDZĄ OSOBY, KTÓRE JUŻ SCHUDŁY Z DIETĄ VENUS I MIAŁAM OKAZJĘ IM POMÓC!

No - ja mogę potwierdzić to że ta dieta działa. Kilka lat temu byłem zdiagnozowany z cukrzycą typu 2. Niestety zbyt późno została odkryta. Przez długi czas olewałem to, bo po co, aż w końcu powiedziałem dość. Mój brat stosował tą dietę. W czerwcu stwierdziłem że muszę coś ze sobą zrobić. 17 czerwca 2015 sprawdzając swoją wagę ważyłem 107 kg. Dziś jest 19 sierpnia i ważę 89 kg!Mój lekarz powiedział że prawdopodobnie przestanę brać tabletki na cukrzyce i inne dolegliwości. Chciałbym Pani podziękować za wszystkie porady na Fb.

Marcin

Witam, polecam korzystanie z przepisów i wiedzy Pani Kasi są one bardzo dobrym pomocnikiem w utrzymaniu wagi, zdrowia i kondycji z naszej strony trzeba tylko nauczyć się zmienić stare żywieniowe nawyki i dodać do zdrowego jedzenia jeszcze szczyptę aktywności fizycznej a sukces gwarantowany - pozdrawiam gorąco.

Iwona

Dziękuję bardzo za wspaniałe porady oraz zdrowe i pyszne przepisy. To już rok mija jak odżywiam się ,,zdrowo'' i naprawdę wspaniałe się czuję. Przy mojej siedzącej pracy te zdrowe i lekkie posiłki to prawdziwy skarb. Dziękuję Bogu że natknęłam się przypadkiem na pani stronę…

Martyna

Zawsze byłam w świetnej kondycji. Regularnie ćwiczę – aerobik, basen często wycieczki rowerowe, mimo to miałam jakieś 5 kg których usiłowałam się pozbyć i nigdy mi się to nie udawało. Dzięki Diecie VENUS szybko zrozumiałam jakie błędy w odżywianiu popełniam a wyniki pojawiły się prawie natychmiast. Oprócz tego, że pozbyłam się tych 5 kg to jeszcze moje obwody w talii, biodrach i udach spadły o prawie 10 cm. Teraz jestem posiadaczką takiej figury o jakiej zawsze marzyłam, co więcej umiem się tak odżywiać, że nie tyję nawet wtedy gdy nie mogę tak często ćwiczyć jak zwykle. Stosując ten program zawsze jadłam do woli. Jestem szczęśliwa, że zdecydowałam się wypróbować Dietę VENUS.

Marta

Korzystam z Diety VENUS już od 6 miesięcy. Wydrukowałam sobie wszystkie materiały i zastosowałam się do wielu Pani rad i schudłam 16 kg.Waga ta utrzymuje się od paru miesięcy. Jestem bardzo zadowolona. czuję się świetnie. 


Całkowicie zmieniłam swój sposób jedzenia. Czuję się zupełnie inaczej - poziom cukru jest jak u zdrowego, nie mam odczucia, że jestem spuchnięta, odczuwam głód a nie ból żołądka. Tarczyca też wróciła do równowagi

Jola

Wszystko zaczęło się od tego, że natknęłam się na Pani blogi i artykuł  o pszenicy. Czytam (ba,pochłaniam) wszystko od Pani, bo dzięki Pani Diecie VENUS schudłam  około 18 kg (bo tu waga jest trochę niepewna - jestem w pracy w Niemczech przy opiece). Nie jadam na co dzień pszenicy, ba żadnego pieczywa i wcale mi go nie brakuje. Czuję świetnie. Nie tylko schudłam ale mam o wiele więcej sił i energii.


Elżbieta

SAMA ZOBACZ REZULTATY!